piątek, 22 lutego 2019

za jakie grzechy

za jakie grzechy to dziecko tak cierpi?
czym to dziecko zawiniło?
dlaczego to takie niesprawiedliwe?
ale dlaczego akurat ona?
jak to się w ogóle stało?
nic nie mogłaś zrobić?


miałam temat odpuścić, ale rozmawiając z Jedną i Drugą mamą chorego dziecka, ku mojemu przerażeniu, one też to nie raz przeżyły.


powyższe pytania w połączeniu ze szlochem i wycieraniem mi się w ramię powodują u mnie paraliż. stoję i nie wiem, co mam zrobić...
grzecznie byłoby też się rozpłakać, ale kurczę, nie mam sił, bo płaczę już od tylu dni... 
tłumaczyć? ale jak? skoro padają kolejne pytania nieczekające odpowiedzi na poprzednie, przeplatane szlochem.
przez takie "spotkania z ludźmi" czasami mam ochotę zacząć chodzić kanałami...



za jakie grzechy?
serio?
naprawdę ktoś uważa, że Bóg kara małe niewinne dzieci ciężkimi chorobami?

 to takie niesprawiedliwe...
a czy którakolwiek choroba jest sprawiedliwa? 
nikt nie zasługuje na chorowanie. ale jednak takie rzeczy się zdarzają i nigdy nie są i nie będą sprawiedliwe.

jak to się stało?  dlaczego ona?
bo akurat u niej w jakimś jednym podziale komórkowym zaszła taka mutacja. bo była sytuacja stresowa/ infekcja/ osłabienie. bo były nie tak ulokowane emocje.
dlatego Ona i tysiące innych dzieci i dorosłych.

nic nie mogłaś zrobić?
jakie to ma dziś znaczenie?
nie da się zapobiec ani cofnąć czasu. 
nagłość tej choroby jest wystarczającym szokiem, by jeszcze dobijać rodziców takimi tekstami.
najważniejsze, co można zrobić teraz.



2 komentarze:

  1. Poczekaj, jak Ariadna stanie na nogi i leczenie ruszy pełną parą. Zaczną się dobre rady co podawać i czym ją leczyć. Nie zliczę ile razy słyszałam "a nie można podać kolagenu?, a może podawaj witaminę c. itd., itd." Każda osoba czuje się w obowiązku radzić. A ja miałam ochotę krzyczeć. W pewnym momencie zaczęłam mówić wprost "serio uważasz, że wymyśliłaś lekarstwo na chorobę genetyczną? Ze Tobie się udało tutaj w gabinecie kosmetycznym, a rzesze lekarzy i naukowców w laboratoriach na to nie wpadli?" No i skończyło się. O dziwo nikt się nie obraził. Ludzie chcą pomóc, tylko nie wiedzą jak, więc popierdują takie głupoty. Nie mam słów żeby Cię pocieszyć i nawet nie potrafię sobie wyobrazić przez co przechodzicie. Myślę o Was w zasadzie ciągle, chociaż wiem, że na chuj Wam to moje myślenie... Jeśli Ari będzie już poodpinana, a Ty zdecydujesz, że chcesz ją przenieść to pamiętaj o mnie. Dużo siły Ci życzę kochana.

    OdpowiedzUsuń