Zacznę od tego, że dla mnie to też jest szok.
Naprawdę.
I jest mi pewnie najtrudniej z Was wszystkich. Bo w najgorszych czarnych myślach nie wymyslilabym takiej kumulacji medycznej, a tym bardziej dla mojego zdrowego dziecka.
Dlatego proszę:
Nie dzwońcie do mnie szlochać.
Odbieram telefon, a tam szloch, płacz, nie wiem co mam wtedy zrobić.
Nie dzwońcie do mnie, żeby mi 3,4 dzień z rzędu zadać pytanie: Czy już lepiej? Wybudzili ją?
Ona jest chora. Rozumiem, nie jesteście lekarzami, ale takie minimum... Jak ktoś jest na granicy życia i śmierci i walczy o każdą minutę, na prawdę jutro nie pójdzie na rower czy na karate.
Darujcie sobie teksty typu:
"Musisz być silna" i sto wykrzykników....
Serio? Muszę? Nic nie muszę. Nie jestem cyborgiem.
Jestem matką, a mój ukochany Okruszek leży TAM...
Teksty typu:
"Tylko niech pani przy niej nie płacze!“
Nigdy nie udawałam nikogo i niczego. W histerię nie uderzam, nie szlocham młodej nad uchem. Jak jest mi smutno to ona i tak to wie. Udawanie przed dziećmi nic nie daje, one wiedzą lepiej.
Pewien znany poznański pisarz poinformował mnie, że portale rozrywkowe tj. Fb i instagram to nie są odpowiednie miejsca na tego typu akcje, jak prośba o krew, ale mnie rozumie...
I tu kolejna rzecz. Możecie czuć strach, przerażenie, niezrozumienie, litość, współczucie, troskę, i milion innych uczuć. Ale rozumie tylko ten, co był w tej sytuacji.
Wierzcie mi, pomagałam wielu osobom, wspierałam nie jedną akcję, wydawało mi się, że mogę sobie wyobrazić, co czują ci rodzice, bo też jestem matką.
Nie da się tego wyobrazić, ani tym bardziej zrozumieć.
To jest jakiś kuźwa kosmos.
Naprawdę.
I jest mi pewnie najtrudniej z Was wszystkich. Bo w najgorszych czarnych myślach nie wymyslilabym takiej kumulacji medycznej, a tym bardziej dla mojego zdrowego dziecka.
Dlatego proszę:
Nie dzwońcie do mnie szlochać.
Odbieram telefon, a tam szloch, płacz, nie wiem co mam wtedy zrobić.
Nie dzwońcie do mnie, żeby mi 3,4 dzień z rzędu zadać pytanie: Czy już lepiej? Wybudzili ją?
Ona jest chora. Rozumiem, nie jesteście lekarzami, ale takie minimum... Jak ktoś jest na granicy życia i śmierci i walczy o każdą minutę, na prawdę jutro nie pójdzie na rower czy na karate.
Darujcie sobie teksty typu:
"Musisz być silna" i sto wykrzykników....
Serio? Muszę? Nic nie muszę. Nie jestem cyborgiem.
Jestem matką, a mój ukochany Okruszek leży TAM...
Teksty typu:
"Tylko niech pani przy niej nie płacze!“
Nigdy nie udawałam nikogo i niczego. W histerię nie uderzam, nie szlocham młodej nad uchem. Jak jest mi smutno to ona i tak to wie. Udawanie przed dziećmi nic nie daje, one wiedzą lepiej.
Pewien znany poznański pisarz poinformował mnie, że portale rozrywkowe tj. Fb i instagram to nie są odpowiednie miejsca na tego typu akcje, jak prośba o krew, ale mnie rozumie...
I tu kolejna rzecz. Możecie czuć strach, przerażenie, niezrozumienie, litość, współczucie, troskę, i milion innych uczuć. Ale rozumie tylko ten, co był w tej sytuacji.
Wierzcie mi, pomagałam wielu osobom, wspierałam nie jedną akcję, wydawało mi się, że mogę sobie wyobrazić, co czują ci rodzice, bo też jestem matką.
Nie da się tego wyobrazić, ani tym bardziej zrozumieć.
To jest jakiś kuźwa kosmos.
dokładnie!
OdpowiedzUsuńZgadzam się z każdym słowem i rozumiem Cię,ale pewnie dlatego że to przeżyłam...
OdpowiedzUsuńDużo sił dla Was...
Modlę się z całego serca o Ari
OdpowiedzUsuńMiałam glejaka, parę dni temu okazało się że sobie zniknął.
Są cuda! Proszę o taki dla Ari
Masz rację.
OdpowiedzUsuńNie rozumiem tylko tego pisarza.Nie zgadzam się! Każde miejsce jest dobre, żeby prosić o krew!Nie miałyśmy kontaktu, ja dopiero w ten sposób dowiedziałam się, co się dzieje.Oddać krwi nie mogę, ale podać dalej apel jak najbardziej i wiem, że ludzie reagują i oddają , wiec to ma sens.
Wierzę w wyzdrowienie;** Sił dla Was♥
Dokładnie w punkt! Ściskamy mocno ❤️
OdpowiedzUsuńSercem z wami❤
OdpowiedzUsuń