czwartek, 14 lutego 2019

spacer nad przepaścią


"Jak się czuje córka?" -to chyba najczęściej zadawane pytanie.
Sama zadaję je rano po przebudzeniu z drżącą ręką wybierając numer...

Czuje się bez zmian, co jest najlepszą wiadomością w tej sytuacji.
Jej stan jest bardzo krytyczny...

Nie działają narządy wewnętrzne, oddycha za nią respirator,
ma filtrowaną krew, jest dializowana na przemian z próbami pobudzenia nerek,
żeby biło serce dostaje 4 leki (podobne jak podaje się przy reanimacji), ma rozwalone śródbłonki,
nie wiemy, co z mózgiem.

Serduszko miało małą wadę, lekką niedomykalność zastawki, co normalnie nie mało kompletnie znaczenia, teraz to wszystko ma znaczenie.

Każdy dzień to walka.
Jak nerki drgnęły i było 100 ml moczu, to serce zaczęło gorzej pracować... i tak cały czas.

Do tego wszystkiego dostaje leki na sepsę (cały koktajl) i chemioterapię.
Wczoraj miała drugą biopsję szpiku.


    *

W ten piątek 08.02 lekarze musieli ją uśpić, żeby zaintubować, bo nie mogła już oddychać. Po wyłączeniu świadomości wszystko w 3 godziny rozjeżdżało się jedno po drugiem. To pokazuje tylko jak bardzo Ariadna jest silna i jak bardzo chce żyć... i jak bardzo chciała iść na Balik do szkoły.

W piątek 08.02 w nocy lekarze zadzwonili, że mamy przyjechać natychmiast się pożegnać... obawiali się, że nie da rady dotrzymać do rana.
ale przeżyła tę noc i to był pierwszy cud. a każda kolejna noc jest kolejnym cudem.

Lekarze robią, co mogą. Maszyny też.
A reszta to jej walka.

Mam nadzieję, że jej podświadomość chce żyć tak samo jak świadomość.

1 komentarz: