"Jak się czuje córka?" -to chyba najczęściej
zadawane pytanie.
Sama zadaję je rano po przebudzeniu z drżącą ręką wybierając
numer...
Czuje się bez zmian, co jest najlepszą wiadomością w tej
sytuacji.
Jej stan jest bardzo krytyczny...
Nie działają narządy wewnętrzne, oddycha za nią respirator,
ma filtrowaną krew, jest dializowana na przemian z próbami
pobudzenia nerek,
żeby biło serce dostaje 4 leki (podobne jak podaje się przy
reanimacji), ma rozwalone śródbłonki,
nie wiemy, co z mózgiem.
Serduszko miało małą wadę, lekką niedomykalność zastawki, co
normalnie nie mało kompletnie znaczenia, teraz to wszystko ma znaczenie.
Każdy dzień to walka.
Jak nerki drgnęły i było 100 ml moczu, to serce zaczęło
gorzej pracować... i tak cały czas.
Do tego wszystkiego dostaje leki na sepsę (cały koktajl) i
chemioterapię.
Wczoraj miała drugą biopsję szpiku.
*
W ten piątek 08.02 lekarze musieli ją uśpić, żeby
zaintubować, bo nie mogła już oddychać. Po wyłączeniu świadomości wszystko w 3
godziny rozjeżdżało się jedno po drugiem. To pokazuje tylko jak bardzo Ariadna
jest silna i jak bardzo chce żyć... i jak bardzo chciała iść na Balik do
szkoły.
W piątek 08.02 w nocy lekarze zadzwonili, że mamy przyjechać
natychmiast się pożegnać... obawiali się, że nie da rady dotrzymać do rana.
ale przeżyła tę noc i to był pierwszy cud. a każda kolejna noc
jest kolejnym cudem.
Lekarze robią, co mogą. Maszyny też.
A reszta to jej walka.
Mam nadzieję, że jej podświadomość chce żyć tak samo jak
świadomość.
Sercem z Wami. Ari,zdrowiej,kruszynko😘
OdpowiedzUsuń