środa, 27 lutego 2019

płuca

Ariadna dzisiaj była powoli wybudzana.
bardzo słaba jeszcze, ledwie otworzyła oczy jak przyszłam.

było robione echo serca i kurczliwość się poprawia, dzisiaj też miała już mniejsze dawki leków na serce.
skóra minimalnie lepiej, bo już nie sączy, miejscami się nawet zaczęło zasuszać.

dzisiaj jednak Ari bolało to gardło po rurce intubacyjnej i pewnie po zabiegu założenia tracheostomii też... w końcu to dziura w tchawicy.
niestety musi to przetrwać, aż się zagoi...
wtedy będzie już lepiej.

narazie płuca słabo, dużo krwistej wydzieliny, bez respiratora ani rusz.

ja dzisiaj miałam okazję popatrzeć na odsysanie tego, co Ari ma w płucach... i zdążyłam tylko pomyśleć, że chcę powiedzieć, że mi słabo... ocknęłam się na krześle.
pewnie się przyczynił też stres, zmęczenie, oddanie krwi... no cóż, zemdlałam dzisiaj drugi raz w życiu.
dobrze, że ona taka słaba i nie widziała, bo jeszcze bym ją przestraszyła...



10 komentarzy:

  1. Basia jestesmy z Wami.Trzymamy kciuki.Sciskamy mocno Was wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cokolwiek napiszę nie oddaje tego, co czuję Cieszę się, że idzie ku dobremu, choćby małymi kroczkami. Przytulam 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Basiu, cieszę sie z tobą każdym małym kroczkiem do przodu. Ja niestety od wczoraj na antybiotyku na zatoki, prędko krwi nie oddam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to potrwa... więc zapewne jeszcze zdążysz...
      zdrowia!

      Usuń
  4. Basiu! Jestem wciąż z Wami i dobre moce posyłam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Basiu przytulam mocno i trzymam kciuki ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń