na początku siedziałam cicho, zamknięta pomiędzy domem a szpitalem...
ale wszyscy z Was, co mnie znają, wiedzą, że od zawsze promuję i popieram oddawanie krwi i szpiku.
sama oddaję krew od prawie 13 lat, byłam już 3 razy potencjalnym dawcą szpiku, ktoś minimalnie miał lepszą zgodność.
miałam przerwę na poród i karmienie piersią, na tatuaż i na gorsze wyniki. ale zawsze wracam, bo wierzę w to całym sercem.
lekarze mają wszystko, leki, maszyny, wiedzę, ale krwi jeszcze nikt nie potrafi wyprodukować, ani nie da się jej kupić.
w obecnej sytuacji też nie mogłam siedzieć bezczynnie, tym bardziej, że krew to jedyne co możemy teraz dać mojej córce.
akcja pięknie ruszyła, każdej osobie,która była lub dopiero pójdzie - dziękuję!
żeby Ari przeżyła dobę kilka osób musi oddać krew i jedna płytki.
a to potrwa...
może ktoś z Was był pierwszy raz, może pójdzie znowu...
może ktoś nie mógł teraz oddać, może za jakiś czas spróbuje ponownie...
może ktoś sam choruje i nie może oddawać, ale może opowie bliskim jakie to jest ważne.
otrzymuję tyle pytań na ten temat... mówcie o tym, rozmawiajcie, pytajcie.
1.
2.
ale wszyscy z Was, co mnie znają, wiedzą, że od zawsze promuję i popieram oddawanie krwi i szpiku.
sama oddaję krew od prawie 13 lat, byłam już 3 razy potencjalnym dawcą szpiku, ktoś minimalnie miał lepszą zgodność.
miałam przerwę na poród i karmienie piersią, na tatuaż i na gorsze wyniki. ale zawsze wracam, bo wierzę w to całym sercem.
lekarze mają wszystko, leki, maszyny, wiedzę, ale krwi jeszcze nikt nie potrafi wyprodukować, ani nie da się jej kupić.
w obecnej sytuacji też nie mogłam siedzieć bezczynnie, tym bardziej, że krew to jedyne co możemy teraz dać mojej córce.
akcja pięknie ruszyła, każdej osobie,która była lub dopiero pójdzie - dziękuję!
żeby Ari przeżyła dobę kilka osób musi oddać krew i jedna płytki.
a to potrwa...
może ktoś z Was był pierwszy raz, może pójdzie znowu...
może ktoś nie mógł teraz oddać, może za jakiś czas spróbuje ponownie...
może ktoś sam choruje i nie może oddawać, ale może opowie bliskim jakie to jest ważne.
otrzymuję tyle pytań na ten temat... mówcie o tym, rozmawiajcie, pytajcie.
1.
2.

Tak robię Basiu. sama odbiłam się od "drzwi", bo mam cukrzycę, ale wszystkie moje klientki wychodzą z informacją o Ariadnie i wydrukowaną karteczką z informacją co mają robić.
OdpowiedzUsuńDziękuję 😘
Usuń❤️❤️❤️ MILION SERC.
OdpowiedzUsuń❤️
UsuńMój mąż był po raz pierwszy w życiu oddać krew dla Was. I po powrocie do domu stwierdził, że może tak robić częściej, dało mu to satysfakcję ze pomógł, że coś zrobił dla kogoś. I chce robić to dalej.
OdpowiedzUsuńJa tak mam za każdym razem:)
Usuń