czwartek, 14 marca 2019

żałoba

miałam nie pisać o tym do ogółu, ale pojedyncze przypadki mnie rozpierdalają na kawałki...

naprawdę wiecie, co czujemy?
serio...??
jesteście pewni?


jedna pani mi powiedziała, że doskonale rozumie nasz ból, bo jej dziecko zmarło dwie godziny po porodzie...
jedno co wtedy pomyślałam, ile mniej by mnie to bolało, gdybym straciła Ari dwie godziny po porodzie...

8 lat to nie dwie godziny.
to osiem lat życia, uśmiechów, wygłupów, trosk, wspólnych wyjść, zawodów, obejrzanych filmów, bajek, osiem lat wspomnień...
prawie trzy tysiące wspólnych poranków, gdy przybiegała się przytulić i tyle samo wieczorów, gdy czytaliśmy i opowiadaliśmy bajki,
setki dni, kiedy po pracy jechaliśmy po nią do żłobka, do przedszkola, do szkoły, na treningi,
kilkadziesiąt nieprzespanych nocy, gdy słuchałam czy oddycha...

nigdzie nie odważyłam się pisać matkom po stracie, że czuję jak one, porównywać żałoby, bo każdy cierpli po swojemu,
każdy ma inne relacje ze swoim dzieckiem, inaczej spędza czas, ma inne więzi emocjonalne.
no nie oszukujmy się, nie da się przyłożyć linijki do każdej cierpiącej matki i odmierzyć równo, no nie da się!



przeżywajcie swoje żałoby po swojemu.
a moją/ naszą dajcie nam przeżyć po naszemu....


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz